|
Portal mocny.com » Profil,
Forum,
Sponsoring,
Szukaj
• Informacje »
Banki,
Media,
Technologie,
Windows,
Sciaga
• Gry »
Gry Online,
Gry, SIMS, Stare Gry,
Street Legal, Counter
Strike, Diablo, Stalker
• Internet » Komunikatory,
Katalog,
Webmaster,
Software
• Rozrywka » Humor,
Hattrick,
CBS,
NBA,
Dzwonki
• Muzyka » Techno, Rock, Gitara,
Hip
Hop, Red
Hot Chili Peppers, Britney
Spears, Metallica • Hobby » Fantasy, Wladca Pierscieni, Free
Ride • Special » Hotele, Kartki,
Chuck Norris, Koszulki,
Harry
Potter, Ogloszenia
» linki sponsorowane:
Randki |
Website hosting reviews | Printer ink cartridges |
Apteka internetowa |
Samochody |
Księgarnia internetowa
|
Piosenka miłości - Rozdział VII
:: Dodal: Kris :: Kategoria: e-Book
— Możliwe. — Ona i Tyler nie wyszli poza pocałunki i trzymanie się za ręce. To wydawało się jej wystarczająco seksowne. — Pomogę ci się rozpakować. — Chciała być użyteczna.
— OK — zgodziła się Ditz. — Nienawidzę rozpakowywania. — Pokazała na niebieski neseser firmy Samsonite. — Nigdy go nie rozpakowuję. Zawsze jest wyładowany moimi kosmetykami do makijażu, żelami do włosów i lotionami, by był stale gotowy.
Przeczesała palcami włosy. — Chyba powinnam się przygotować, bo jeśli James przyjedzie wieczorem, to gdzieś wyskoczymy. Nie widziałam jeszcze corwetty, którą dostał latem. Mnie tata obiecał samo chód, gdy tylko skończę szesnaście lat.
Ditz będzie miała własne auto? Z pewnością będzie ładne.
— Fajnie jest mieć chłopaka z samochodem!
Można wtedy jeździć, gdzie się tylko chce i nie trze ba podlizywać się tym z ostatniej klasy.
Ditz nacisnęła zamek pierwszej gigantycznej walizki, którą dźwignęła na goły materac, zanim Holly zdążyła jej pomóc. Zerknęła na rzeczy Holly.
— Gdzie reszta twojego bagażu? — zapytała. — Chyba nie wzięłaś sobie Waltera za pomocnika, co? Taki z niego ślamazara, że zdąży cito wnieść na gó rę tuż przed fenami Bożego Narodzenia. Pójdę go poszukać...
— To wszystkie moje rzeczy — wyjaśniła Holly.
— Tak, wiem — przytaknęła Ditz. — Sprawdźmy, czy Walter ma resztę.
— Nie, to wszystko, co przywiozłam. — Holly po czuła, jak jej policzki oblewa lekki rumieniec.
— Wszystko? — Ditz zrobiła w końcu wielkie oczy ze zdziwienia. — Twoja limuzyna odjechała z bagażem, czy co?
— Nie — zaprzeczyła dziewczyna. — Odwiozła mnie mama. Nie jesteśmy zbyt bogate. Dowiedziałam się, że mnie przyjmą do Hayerty dopiero parę tygodni temu i mama szyła praktycznie bez prze rwy, by skończyć ubrania, które przywiozłam. Jest zawodową krawcową.
Proszę. Przynajmniej wyjawiła kim jest Wanda. Była taka dumna ze swojej mamy, „zawodowej krawcowej”. Czemu więc zrobiło mi się smutno, że ją tak nazwałam? — zastanawiała się.
Zanim Ditz zdążyła odpowiedzieć, rozległo się pukanie do drzwi i pokój zapełnił się rozchichotanymi dziewczętami.
— Amber! — Ditz rzuciła się w objęcia chudej rudowłosej. — Finley!— krzyknęła, cmokając w powietrzu obok drobnej, kruczowłosej dziewuszki. Hoiły patrzyła, jak z piskiem całują się i obściskują. Trwało to wieki, nim Ditz przypomniała sobie o manierach.
— To jest Holly — przedstawiła ją. — Moja nowa współlokatorka. — W Hayerty nie pozwalano uczniom dobierać sobie współlokatorów — robił to komputer. Holly była pewna, że gdyby Ditz miała coś do powiedzenia w tej sprawie, zamieszkałaby z Amber, Finley, Charlotte, albo z jakąś inną ładną, bardzo chudą, ogólnie lubianą dziewczyną, która właśnie je odwiedziła.
— Cześć — dziewczęta przywitały się uprzejmie. Potem odwróciły się z powrotem do Ditz i zaczęły paplać. Jeśli Holly miała jakiekolwiek wątpliwości, czy nie popełniła wielkiego faux pas swoim strojem, to teraz się one rozwiały. Wszystkie dziewczyny wyglądały jak sklonowane — w szortach i sportowych, drogich koszulkach z metkami projektantów w odpowiednich miejscach. Każda wspaniale uczesana, ze starannym makijażem niczym z najnowszego magazynu mody.
Annabel padłaby trupem z wrażenia — pomyślała Holly i omal nie wybuchła śmiechem na wspomnienie swojej nieśmiałej przyjaciółki.
Spójrz prawdzie w oczy. Twoje ciuchy, to twoje ciuchy — pomyślała sobie, udając, że porządkuje szufladę ze skarpetkami. Nigdy dotąd nikomu ni czego nie zazdrościła i nie
| Strona 3 z 3 | ||
| « Poprzednia | 1 2 3 | |