|
Portal mocny.com » Profil,
Forum,
Sponsoring,
Szukaj
• Informacje »
Banki,
Media,
Technologie,
Windows,
Sciaga
• Gry »
Gry Online,
Gry, SIMS, Stare Gry,
Street Legal, Counter
Strike, Diablo, Stalker
• Internet » Komunikatory,
Katalog,
Webmaster,
Software
• Rozrywka » Humor,
Hattrick,
CBS,
NBA,
Dzwonki
• Muzyka » Techno, Rock, Gitara,
Hip
Hop, Red
Hot Chili Peppers, Britney
Spears, Metallica • Hobby » Fantasy, Wladca Pierscieni, Free
Ride • Special » Hotele, Kartki,
Chuck Norris, Koszulki,
Harry
Potter, Ogloszenia
» linki sponsorowane:
Randki |
Website hosting reviews | Printer ink cartridges |
Apteka internetowa |
Samochody |
Księgarnia internetowa
|
Piosenka miłości - Rozdział VII
:: Dodal: Kris :: Kategoria: e-Book
Gotowe — Hoiły powiesiła ostatnią spódnicę i wygładziła ją porządnie na wieszaku. Wytarła
ręce o szorty i oceniła swoją pracę. Rozpakowanie rzeczy zabrało jej zaledwie dziesięć minut.
Nie wypełniła nawet jednej czwartej swojej części szafy, a skarpetki i bielizna zajęły tylko jedną szufladę bieliźniarki. Następnie dziewczyna postano wiła zająć się łóżkiem, zaczęła więc wyciągać prześcieradła i koce. Nie wiedziała, dlaczego na widok znajomej kwiecistej pościeli jej usta zaczęły dziwnie drżeć. Właśnie udało jej się ułożyć pościel idealnie jak na szpitalnym łóżku, gdy drzwi otworzyły się gwałtownie na całą szerokość. Wysoka dziewczyna o brązowych włosach do ramion, lśniących niebieskich oczach i błyszczących różowych ustach, walczyła jedną ręką z olbrzymią walizką, drugą zaś odgarniała włosy wpadające jej do oczu. Miała na sobie top trzy czwarte w paseczki i jedne z najkrótszych szortów, jakie Holly kiedykolwiek widziała. Jej skórzane sandałki odsłaniały doskonały bladoróżowy pedikiur dopasowany do manikiuru.
Holly przyłapała się na tym, że patrzy na swoją kwiecistą sukienkę i solidne sandały na płaskim obcasie, i skrzywiła się. Z jakiegoś głupiego powodu wydawało jej się, że fajnie będzie założyć to samo, co miała na sobie podczas przesłuchania, te raz jednak poczuła się niczym uboższa wersja Laury Ingalls Wilder bez czepeczka.
— Cześć — przywitała się czarująca dziewczyna, machając do Holly po przyjacielsku, gdy chłopak wciągnął wózek wyładowany walizami. — Jestem Lydia.
- Holly.
— Tylko mnie tak nie nazywaj. Przyjaciele mówią na mnie Ditz . - Upuściła gładką torbę o metalicznym połysku na puste łóżko. — Mam nadzieję, że zostaniemy przyjaciółkami... to znaczy, skoro ma my razem mieszkać i tak dalej, fajnie by było, gdy byśmy się zaprzyjaźniły — roześmiała się. — Plotę głupstwa. Rozumiesz już, dlaczego przezwali mnie Ditz?
Holly nieco się odprężyła. Jej nowa współlokatorka nie robiła wrażenia zarozumialej, bogatej snobki.
— Jak długo tu jesteś? — zapytała Ditz, po czym ciągnęła dalej, nie czekając na odpowiedź. — Nie uwierzysz, co się stało — padała na drugie łóżko. — No więc, stoimy z rodzicami w kolejce chyba z milionem samochodów, a jakaś kobieta w starym gruchocie rozkraczyła się tuż przed nami. Tata zaczął świrować. Był już gotów dzwonić z komórki po pomoc drogową — roześmiała się. — Nigdy nie wiadomo, co ci się tu przytrafi, prawda? Więc skąd jesteś?
Buzia Holly pobladła.
— Ee... z Biscay — zdołała wydusić dziewczyna.
Ditz zmarszczyła swój ciekawski nosek.
— Biscay? To w Alabamie?
— Nie, to jest... tylko parę godzin jazdy stąd — wyjaśniła Holly.
Ditz przewróciła oczami.
— Geografia nie jest moją mocną stroną. Jestem z Nashyille i...
— Lydia! Szukamy cię wszędzie! — Do pokoju wkroczyła wysoka kobieta w beżowym spodnium. — Nie rozumiem, dlaczego przenieśli cię na to piętro. Widok z szóstego był o wiele przyjemniejszy. Muszę zamienić słówko na ten temat z doktorem McSpad denem.
— Mamo — jęknęła Lydia. — Holly, poznaj moją mamę, Valerie Hale.
Pani Hale wyglądała jak przemądrzałe, bogate czarne charaktery z filmów. Na palcu miała pierścionek z diamentem wielkości dorodnej jagody. Holly żałowała, że nie może się zapaść pod ziemię.
— Skąd jesteś, Holly? — zapytała uprzejmie pani Hale.
Ditz machnęła ręką.
— Jest z Missisipi, mamo.
Pani Hale spojrzała z góry na poobijaną walizkę Holly. — A co cię sprowadza do Hayerty?
| Strona 1 z 3 | ||
| 1 2 3 | Następna » | |