|
Portal mocny.com » Profil,
Forum,
Sponsoring,
Szukaj
• Informacje »
Banki,
Media,
Technologie,
Windows,
Sciaga
• Gry »
Gry Online,
Gry, SIMS, Stare Gry,
Street Legal, Counter
Strike, Diablo, Stalker
• Internet » Komunikatory,
Katalog,
Webmaster,
Software
• Rozrywka » Humor,
Hattrick,
CBS,
NBA,
Dzwonki
• Muzyka » Techno, Rock, Gitara,
Hip
Hop, Red
Hot Chili Peppers, Britney
Spears, Metallica • Hobby » Fantasy, Wladca Pierscieni, Free
Ride • Special » Hotele, Kartki,
Chuck Norris, Koszulki,
Harry
Potter, Ogloszenia
» linki sponsorowane:
Randki |
Website hosting reviews | Printer ink cartridges |
Apteka internetowa |
Samochody |
Księgarnia internetowa
|
Piosenka miłości - Rozdział VI
:: Dodal: Kris :: Kategoria: e-Book
torebkę, w której, sądząc po wielkości, mogła się zmieścić szminka. Uniosła cienką blond brew, omiatając Holly wzrokiem.
Stanowczo nie był to sposób, w jaki Holly chciała zrobić wejście.
— Ja to zrobię, panienko — powiedział chłopak, odbierając z jej rąk walizkę. — Powinienem być tu wcześniej. Proszę mi pozwolić, to moja praca.
Zagryzła wargi, patrząc, jak układa jej rzeczy. Każda mijająca sekunda — i dymiący samochód — powodowały, że była wystawiona na widok publiczny.
I szyderstwo.
Wanda wachlowała dymiący silnik. Żar bijący od samochodu sprawiał, że jej znamię stało się jeszcze bardziej czerwone i rzucające się w oczy niż zwykle.
Hoiły rozejrzała się z zażenowaniem dokoła. Czy ona i jej mama stały się dla wszystkich powodem do żartów?
Uspokój się — nakazywała sobie. Im bardziej przesadnie będzie reagować, tym większe zrobi z siebie przedstawienie.
Wanda, tupiąc butem o beton, powiedziała:
— Może poproszę któregoś z rodziców, aby... Holly mrugała w porannym słońcu, nie mogąc się skupić na tym, co mówiła matka. Pragnęła tylko pocałować ją na do widzenia i pozbyć się jej stąd. Ciasto, samochód, dym, znamię — nagle to stało się nie do wytrzymania. Koszmar. Odesłanie Wandy z powrotem do Biscay było jedynym sposobem, aby się z niego obudzić.
— Czy nie mijałyśmy stacji benzynowej po drodze? — spróbowała niewinnie, zgarniając włosy za
Mama spojrzała przez ramię do tyłu.
— Nie jestem pewna, Holly Faye. I nie jestem pewna, czy uda mi się tam dojechać...
— Dojedziesz — powiedziała Holly z desperacją. — Jeśli będzie trzeba, zadzwoń do taty Tylera, to cię odholują do warsztatu i naprawią wszystko na miejscu.
— Nie chcesz, bym z tobą weszła? Pomogła ci się urządzić?
— Poradzę sobie — przechyliła się i szybko pocałowała gładki policzek mamy. — Lepiej... lepiej już pójdę — pokazała głową na szkołę. — Nie chcę spóźnić się na zebranie integracyjne, dobrze? Do zobaczenia w Święto Dziękczynienia.
Nim Wanda zdążyła zaprotestować, Holly zniknęła za podwójnymi drzwiami.
— Pa! — zawołała słabo mama, nie mogąc ukryć żalu w głosie.
Ale Hoiły była już w środku.
Czternaście lat bliskości skończyło się po paru sekundach zażenowania.
— Więc to jest mój pokój — powiedziała Holly do siebie, patrząc w przestrzeń. Trochę starszy od niej chłopak przyprowadził ją do tego pokoju na trzecim piętrze Królewskiego Internatu i zostawił jej rzeczy przy drzwiach. Stały tu tylko dwa jednako we łóżka z materacami, dwa biurka, dwie szafki nocne i duża szafa z rzędem wieszaków. Wszystko wyglądało na nowe.
Holly dotknęła wieszaków i odgłos plastiku stukającego o plastik zadźwięczał jej w uszach. Była zadowolona, że jej współlokatorka, kimkolwiek była, jeszcze nie przyjechała. Mogła pierwsza zbadać nowe terytorium.
Klimatyzacja nie była włączona, dziewczyna wstała więc, by pstryknąć włącznik. Znajdował się pod dużym oknem. Zatrzymała ją tam na chwilę rozgrywająca się na dole scena. samochody nadal stały zderzak przy zderzaku, a rodzice i uczniowie wypakowywali bagaże na chodnik. Jakaś dziewczyna w białych szortach przebiegła przez dziedziniec i padła w ramiona koleżanki.
— Mam nadzieję, że znajdę tu jakichś przyjaciół — powiedziała cicho Holly.
Zastanawiała się, czy mama nadal jest przed budynkiem. Prawie bała się spojrzeć.
No pewnie, mężczyzna z gładko zaczesanymi jasnymi włosami, w granatowej marynarce, która pewnie kosztowała więcej niż ich dom, majstrował pod podniesioną maską samochodu.
| Strona 4 z 4 | ||
| « Poprzednia | 1 2 3 4 | |