|
Portal mocny.com » Profil,
Forum,
Sponsoring,
Szukaj
• Informacje »
Banki,
Media,
Technologie,
Windows,
Sciaga
• Gry »
Gry Online,
Gry, SIMS, Stare Gry,
Street Legal, Counter
Strike, Diablo, Stalker
• Internet » Komunikatory,
Katalog,
Webmaster,
Software
• Rozrywka » Humor,
Hattrick,
CBS,
NBA,
Dzwonki
• Muzyka » Techno, Rock, Gitara,
Hip
Hop, Red
Hot Chili Peppers, Britney
Spears, Metallica • Hobby » Fantasy, Wladca Pierscieni, Free
Ride • Special » Hotele, Kartki,
Chuck Norris, Koszulki,
Harry
Potter, Ogloszenia
» linki sponsorowane:
Randki |
Website hosting reviews | Printer ink cartridges |
Apteka internetowa |
Samochody |
Księgarnia internetowa
|
Piosenka miłości - Rozdział VI
:: Dodal: Kris :: Kategoria: e-Book
Wanda przekręciła kluczyk w stacyjce, a silnik zgrzytał i zgrzytał. Zazgrzytał trochę wolniej, ale w końcu zaskoczył i ruszyły.
— Jej! — Holly wymieniła z mamą pełne ulgi spojrzenia.
— Przez sekundę myślałam, że będziemy zmuszone jechać autostopem — zażartowała mama.
Skręciła w ukryty wjazd. Holly wciągnęła powie trze, zastanawiając się, czy szkoła będzie wygląda ła równie imponująco jak ostatnim razem.
Nagle ich oczom ukazał się budynek. A także mercedes, kilka BMW, SUV-ów, jaguarów i lexu sów, tłoczących się na podjeździe zderzak przy zderzaku. W kolejce luksusowych aut czekała na wet limuzyna.
Ich stary samochód, jadąc wolno, stawał co chwila na okrągłym podjeździe, gdzie wyładowywano uczniów i ich bagaże.
— Ojej — jęknęła Wanda, marszcząc brwi. — Nie jest dobrze.
— Mnie to mówisz, mamo — wychrypiała Holly, od wracając się, aby nikt nie mógł dostrzec jej twarzy.
— Jedziemy za wolno — załamywała ręce Wanda. — Spójrz na wskaźnik — jest za gorąco. Mam nadzieję, że silnik się nie przegrzeje i nie zgaśnie.
— Chyba żartujesz — powiedziała córka przez za ciśnięte zęby. — Proszę, mamo, nie pozwól, żeby to się stało na oczach tych wszystkich ludzi.
Wóz posuwał się cal za calem i stawał, gdy kolej ni rodzice przed nimi bez pośpiechu wyładowywali swoje dzieci i żegnali się z nimi.
Po piętnastu długich i pełnych napięcia minutach okrążyły wreszcie podjazd i zatrzymały się przed wielkimi drzwiami. Z silnika szedł dym, gdy Wanda wrzuciła drążek biegów na luz.
Holly wyciągała swoje rzeczy z tylnego siedzenia szybciej niż bagażowy walczący łokciami o napiwek na zatłoczonym lotnisku. Chyba wszyscy do koła mieli eleganckie walizki na kółkach i z rączka mi, które się wyciągało i chowało z powrotem. By ły żeglarskie worki w jaskrawych kolorach i plastikowe skrzynie wypełnione komputerami i sprzętem stereofonicznym.
Holly miała starą, połataną walizkę i trzy tekturowe pudła ze stemplem „SOS POMIDOROWY 24 PUSZKI W KARTONIE”. Wyrzuciła jedno z dymiącego samochodu tak gwałtownie, że strąciła niechcący ciasto na chodnik.
— Tort Ruby! — zmartwiła się Wanda.
— Zapomnij o tym — nakazała córka. Wszelkie cieplejsze uczucia do Ruby zgasiło pragnienie, by za wszelką cenę uniknąć zażenowania spowodowanego sprzątaniem czekoladowej polewy na oczach potencjalnych kolegów.
Nagle silnik zgasi. Dym wysnuwał się spod maski.
— Och, rany Julek! — krzyknęła Wanda głosem, który niespodziewanie zabrzmiał, jakby przedrzeźniała Południowca. — I co mam teraz począć?
Ktoś za nimi w kolejce samochodów wrzasnął:
— Usuńcie tę kupę złomu z drogi!
— Podniosę tylko maskę — powiedziała szybko Wanda, szarpiąc za klamkę. Paru chłopaków stojących przy krawężniku roześmiało się, gdy zaczęła kaszleć
— Mamo — cedząc przez zęby słowa, Holly zastanawiała się, czy naprawdę może paść trupem na miejscu — Chcesz mnie całkowicie upokorzyć?
— Czy mogę w czymś pomóc? — jakiś chłopak w spodniach khaki i podkoszulku z napisem Ha yerty podszedł i pokazał na pudła Roiły.
— Tak, proszę — Holly usiłowała zachować t resztkę godności, jaka jej została. Chłopak ustawił pudła na bagażowym wózku.
HolIy chwyciła walizkę, gotowa ją też dorzucić. Jakaś dziewczyna w skórzanych spodniach i obcisłym białym podkoszulku minęła ją, niosąc mały, skórzany neseser i pasującą do niego
| Strona 3 z 4 | ||
| « Poprzednia | 1 2 3 4 | Następna » |