|
Portal mocny.com » Profil,
Forum,
Sponsoring,
Szukaj
• Informacje »
Banki,
Media,
Technologie,
Windows,
Sciaga
• Gry »
Gry Online,
Gry, SIMS, Stare Gry,
Street Legal, Counter
Strike, Diablo, Stalker
• Internet » Komunikatory,
Katalog,
Webmaster,
Software
• Rozrywka » Humor,
Hattrick,
CBS,
NBA,
Dzwonki
• Muzyka » Techno, Rock, Gitara,
Hip
Hop, Red
Hot Chili Peppers, Britney
Spears, Metallica • Hobby » Fantasy, Wladca Pierscieni, Free
Ride • Special » Hotele, Kartki,
Chuck Norris, Koszulki,
Harry
Potter, Ogloszenia
» linki sponsorowane:
Randki |
Website hosting reviews | Printer ink cartridges |
Apteka internetowa |
Samochody |
Księgarnia internetowa
|
Piosenka miłości - Rozdział VI
:: Dodal: Kris :: Kategoria: e-Book
— Mamo, będziesz pracowała prawie dzień i noc, by mnie przygotować do szkoły — Holly poczuła wyrzuty sumienia.
— Tylko przez kilka dni — odparła mama. — Czekałaś cale życie, żeby pojechać do Hayerty. Moje przygotowania będą krótkie w porównaniu z twoimi..
Wanda szyła od rana do przerwy na lunch. Kończyła trochę rzeczy dla klientek, bo inaczej nigdy by nie nadgoniła roboty.
Holly żałowała, że sama nie może zarobić pieniędzy. Nikt nie zaproponował jej opieki nad dziećmi, a ponieważ zostało już tylko kilka tygodni, nie warto było szukać innego zajęcia, Juanita pozwalała jej pomagać w salonie fryzjerskim i Holly mogła zaoszczędzić parę groszy, ale nie było tego wiele. Wieczorem, w przeddzień wyjazdu HolIy do Ha yerty, razem z Wandą przejrzały rzeczy. Nowo uszyte spódnice leżały porządnie złożone w walizce obok bluzek i trzech nowych swetrów — jeden zrobiła na drutach Ruby, jeden mama, a różowy j dwudziestopięcioprocentowej przecenie znalazły u Viyi. Przybory toaletowe Holly spakowała do plastikowych torebek, a poduszkę, prześcieradło i ozdoby do pokoju schowała do tekturowego pudła. W Hayerty dostanie wszystkie książki i przybory szkolne. Była też zapisana na stołówkę, nie martwiła się więc o podgrzewacze czy naczynia.
— Chyba naprawdę jadę — powiedziała T rzucając się w matczyne ramiona.
- Chyba tak.
Grupa sąsiadów zebrała się przed świtem, aby pomóc Wandzie i Holly zapakować rzeczy do ich pogiętego chevroleta. Annabel pożegnała się i telefon — powiedziała, że nie przestanie płakać, jeśli będzie musiała zrobić to osobiście.
— Nie mogłeś znaleźć dla nas coryetty na wyjazd? — zapytała Holly Tylera ściskając go na pożegnanie. Serce waliło jej jak miotem i bała się, że wybuchnie płaczem, nim jeszcze wsiądzie do samochodu.
— Oszczędzam ją na wizytę u ciebie — wyszeptał, całują w czoło.
W gardle Hoiły utkwiła gruda wielkości Teksasu Wcześniej nie Wyobrażała sobie nawet, że tylu ludzi przyjdzie, aby pomoc i ją odprowadzić Ze aż tylu ludzi to obchodzi
Zrozumiała, ze będzie strasznie za nimi tęsknić
— Hej, przecież nie jedziesz do Nowego Jorku, ani równie daleko uspokajał. Będziesz tylko parę godzin jazdy stąd
Pociągnęła nosem.
— Wiem o tym —chodziło oto, że gdyby oni wszyscy mogli zobaczyć Hayerty na własne oczy, tak jak ona, wiedzieliby, że to było jak podróż do innego świata świata wypolerowanych posadzek, wymyślnych tytułów i ludzi be wyraźnego południo wego akcentu
Na swój głupi sposób było to zupełnie jak podróż do Nowego Jorku.
Ruby wręczyła Holly pakunek.
— Tort czekoladowy — pisnęła, zanim odbiegła we łzach.
Holly ostrożnie umieściła papierowy talerz przy kryty aluminiową folią na tylnym siedzeniu samo chodu. Były uściski. Pocałunki. Łzy. Więcej uścisków. Więcej łez.
— Do widzenia wszystkim — zawołała przez okno, nim mama zjechała z podjazdu i skierowała :1 się w stronę szosy. — Będę za wami tęsknić jak szalona!
Jej przyjaciele machali na pożegnanie i biegli za samochodem jeszcze długo po tym, jak Hoiły odwróciła się w fotelu, by spojrzeć na szosę przed sobą.
Zjechały z międzystanowej szosy i Holly wyciągała szyję, szukając znaku pokazującego drogę do Hayerty. Było po wpół do dziewiątej rano. Czy jest jakaś nadzieja, że dotrą na miejsce przed przybyciem innych uczniów?
Silnik zgasł.
Nie, żadnej nadziei.
| Strona 2 z 4 | ||
| « Poprzednia | 1 2 3 4 | Następna » |