Logowanie
Nick:
Hasło:
| Zarejestruj się!

Gadanie na forum
Najnowsze artykuly
Ostatnio dodane pliki

Piosenka miłości - Rozdział V

:: Dodal: Kris :: Kategoria: e-Book

Holly nie zaprzątała sobie głowy tym, aby sprawdzić we wtorek, czy przyszedł list. Gdy nadeszła środa, tak zorganizowała sobie czas, by spędzić dzień z Annabel na słuchaniu kompaktów. W czwartek razem z Tylerem i grupą przyjaciół z klasy poszli na kręgle. W piątek nie spojrzała na wet na skrzynkę pocztową. Zrobiła cotygodniowe zakupy spożywcze z Wandą i pomagała jej szorować kuchenną podłogę, póki ta nie świeciła się prawie tak, jak posadzki w Hayerty.

Hayerty. Holly nie sądziła, by kiedykolwiek jeszcze mogła oglądać „Godzinę talentów z Hayerty”. Była już tak blisko, tak blisko, aby stać się jedną z uczennic szkoły. I wszystko popsuła.

Jednakże, kiedy odpowiedź nie przyszła w ciągu następnych kilku dni, była trochę zdziwiona.

— Na pewno dobrze ich zrozumiałaś? — pytała Wanda.

Holly westchnęła, mając świeżo w pamięci nie porozumienie z akompaniamentem.

— Tak, mamo. Powiedzieli, że tak czy inaczej otrzymam odpowiedź w ciągu pięciu dni roboczych.

Pewnie nie opłacało im się nawet wydawać pieniędzy na znaczek — pomyślała, gapiąc się w swoje od bicie w lustrze sypialni.

— Podaj mi ten ładny różowy welwet, dobrze? — poprosiła Connie Phelps ze swojego miejsca w kół ku szwaczek. — Wydaje mi się, że ślicznie będzie wyglądał jako lamówka.

Holly posłusznie podała materiał. Raz w miesiącu u jej matki zbierało się dziesięć pań, aby wspólnie szyć quilt . Pracowały nad jednym już od kilku miesięcy i był prawie gotowy. Miał kwiatowy wzór — słoneczniki, stokrotki i tulipany wyrastały na jasnych perkalach i dzianinach o pastelowych kolorach.

Juanita westchnęła.

— Kiedyś nauczę się szyć narzuty. Na pewno — upierała się wśród śmiechów kobiet, zajadając orzechowe ciasteczka.

— Szkoda, że Ginny nie mogła dzisiaj przyjść — stwierdziła Wanda, wygładzając kraciaste płatki. — Już prawie skończyłyśmy, i byłoby miło, gdyby to zobaczyła.

Ruby roześmiała się.

— Ta Ginny Anderson jest nudna jak prosty ścieg, Wando Jo, i dobrze o tym wiesz.

Holly też chciała się nauczyć szyć quilt, choć te raz niespecjalnie miała na to ochotę. Minęły ponad dwa tygodnie, a ona nie dostała żadnych wiadomości z Hayerty. Nie byli nawet na tyle przyzwoici, by napisać, że jej nie przyjęli. To było bardzo dener wujące po tym, jak doktor McSpadden zapowie dział, że tak czy inaczej dadzą jej znać.

Wszyscy — mama, Tyler i Annabel — próbowali ją pocieszyć. Holly była wdzięczna za ich wysiłki, ale trudno było zdobyć się na uśmiech, kiedy jej marzenia właśnie prysły jak mydlana bańka. Tego po południa chciała zamknąć się w swoim pokoju i posłuchać paru starych płyt Patsy Cline, Wanda uprosiła ją jednak, aby wyszła i wzięła udział w spotkaniu, więc w końcu się na to zgodziła.

Rozległo się głośne pukanie do frontowych drzwi. Wszystkie podskoczyły.

— Niech to. Pewnie Ginny cię usłyszała — wymamrotała Ruby z igłą w ustach.

— Otworzę — powiedziała Holly zdziwiona, że przyjaciółka mamy stoi przed frontowymi drzwia mi. Nikt tędy nie wchodził... z wyjątkiem doręczy cieli Federal Express.

I to był pierwszy raz, kiedy to się w ogóle zdarzyło.

— Czy zastałem pannę Holly Faye Loyell? — zapytał mężczyzna w uniformie. Trzymał w rękach biały pakunek.

— To ja — przedstawiła się Holly. Mama dołączyła

do niej.



Strona 1 z 1