Logowanie
Nick:
Hasło:
| Zarejestruj się!

Gadanie na forum
Najnowsze artykuly
Ostatnio dodane pliki

Piosenka miłości - Rozdział IV

:: Dodal: Kris :: Kategoria: e-Book

przekornym uśmiechem. — Tata mówił, że mama nosiła ją, kiedy czuła się szczęśliwa. Mam nadzieję, że wsiąkło w nią trochę tego szczęścia...

Holly obracała bransoletkę na przegubie, zastanawiając się, czy tak jest. Żałowała, że mama Tylera nie może wciąż czuć się szczęśliwa...

— Będziemy miały co opowiadać wieczorem —.twierdziła mama, przerywając jej myśli. — Mam przeczucie, że nasz dom znowu będzie w centrum uwagi.

Obym tylko mogła przekazać wszystkim dobrą nowinę. Hoiły zacisnęła oczy, gdy kierowca jechał 110 po wyboistej żwirowej drodze prowadzącej do szosy międzystanowej i wzdrygał się za każdym razem, gdy kamyk uderzał o gładki lakier. Czy od razu powiedzą jej o swojej decyzji? Czy będzie musiała czekać parę dni? Pewnie to drugie. Chyba, że wcale się nie spodobam — pomyślała, czując mdłości. Wtedy odrazu powiedzą mi dziękuję i do widzenia.

Podczas jazdy poranne słońce zaglądało przez gałęzie drzew do samochodu. Hoiły zdrzemnęła się, a gdy się obudziła, zauważyła znak granicy miasta Hattiesburg, który zazwyczaj oglądała z okien autobusu. Z samochodu, bliżej ziemi, ulice wydawały się szersze, a budynki wyższe. Hattiesburg wyglądał na miasto.

Wal-Mart nie był po prostu Wal-Martem, tylko supersamem Wal-Mart. Holly wiedziała, że ludzie z Wal-Martu otwierali supersamy tylko w niektórych miastach. Nie miała wątpliwości, że docenili niezwykłość Hattiesburga w stanie Missisipi.

Samochód minął ciąg pasaży handlowych, dokąd razem z mamą wybierały się dwa razy do roku na poszukiwania materiałów i wykrojów. Jednak dzisiaj wszystko wyglądało inaczej. Holly czuła, że cały świat powinien dzielić z nią jej sekret i pod trzymywać ją na duchu. Jak wszyscy mogli zajmować się własnymi sprawami, zupełnie jakby to był zwyczajny dzień?

To był najważniejszy dzień w jej życiu.

Westchnęła głęboko na myśl o tym, co ją dzisiaj czeka. Była pewna swoich umiejętności wokalnych. W końcu słyszała najlepszych pieśniarzy szkoły i szczerze wierzyła, że potrafi śpiewać rów nie dobrze, jeżeli nie lepiej.

Ale co z innymi przedmiotami?

Jak jej wiedza z liceum w Biscay będzie wyglądała w Hayerty? Miała paru dobrych nauczycieli, ale tam uczyli profesorowie. Z całego kraju.

Jakby czytając w myślach dziewczyny, Wanda ścisnęła jej rękę. Przynajmniej jest ze mną — pomyślała Holly, starając się zapanować nad nerwami.

Wjeżdżali teraz do starej części miasta, w rejon, jak wyjaśnił kierowca, odbudowany po wojnie domowej. — Jasne, że Hattiesburg nie był tak zniszczony jak Atlanta — dodał.

— Nie — powiedziała Wanda, chrząkając. Holly zdała sobie sprawę, że mama jest prawie tak samo zdenerwowana jak ona.

HAVERTY, SZKOŁA MUZYCZNA ARTYSTÓW SCENICZNYCH, TRZY MILE - informował znak przy skrzyżowaniu. Strzałka pokazywała w prawo.

Holly poczuła, że poci się pod pachami. Czy pamiętałam o dezodorancie? — pomyślała w popłochu. Będę spocona jak mysz, zanim skończę.

Czekała, niemal osłabła z niecierpliwości, aż kierowca skręci na dwupasmową szosę z żółtą linią pośrodku, wymalowaną tak niedawno, że lśniła w porannym słońcu. Wzdłuż drogi było mniej zabudowań i więcej drzew. Hayerty leżało na obrzeżach Hattiesburga. Widziała je, zaznaczone gwiazdką w folderze z atrakcjami miasta, który do stała kiedyś, dawno temu.

— Jesteśmy prawie na miejscu — wyszeptała Wanda, jakby cel ich podróży był wielką tajemnicą.

Holy przytaknęła. Samochód skręcił w ukryty wjazd i minął otwartą, kutą w żelazie bramę w murze z szarego kamienia.

Mała czarna stalowa tablica z chromowanymi li terami postawiona przed rzędem niedużych ce drów informowała: HAVERTY SZKOŁA MUZYCZ NA ARTYSTÓW SCENICZNYCH.

 



Strona 2 z 6
« Poprzednia   1  2  3  4  5  6     Następna »